Teatr EkoStudio

Lista spektakli

BACZYŃSKI

Spektakl BACZYŃSKI rozpoczyna cykl spektakli poświęconych polskim poetom, ich życiu, twórczości, marzeniom. Chcielibyśmy w teatralny sposób przybliżyć sylwetki polskich poetów, którzy zapisali się na kartach historii polskiej literatury pięknej, ale również pokazać jak bardzo są podobni w swoich tęsknotach, pragnieniach poglądach, do młodych ludzi XXI wieku.

Zapraszamy na spektakl pt. BACZYŃSKI w reżyserii i wykonaniu Andrzeja Czernika, w którym przedstawimy sylwetkę najważniejszego obok Gajcego poety Pokolenia Kolumbów Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Opowiemy o 23 letnim zwyczajnym, niezwyczajnym chłopaku, który kochał, miał plany na życie, miał poczucie humoru, ale również o młodym człowieku, któremu w jednej chwili wojna i okupacja przekreśliła wszystkie marzenia.
Jego wiersze, pomimo silnego związku z czasem wojny, ukazują swój uniwersalny wymiar. W swych wierszach poprzez oniryczną konwencję poruszał problemy ponadczasowe, pełne refleksji nad młodością i dojrzewaniem, szukaniem ponadczasowych wartości.

Reżyseria i wykonanie: Andrzej Czernik
Kompozycja światła, scenografia: Grzegorz Salamon
Asystent reżysera, inspicjent, projekcje multimedialne: Ewa Kurczyna

RECENZJA
Baczyński - człowiek, który nie został malarzem

"Baczyński" w reżyserii i wykonaniu Andrzeja Czernika w Teatrze Eko Studio w Opolu. Pisze Andrzej Byra.

Czy tak wybitny talent musiał zginąć? Jaki sens miało robienie żołnierza z młodzieńca wątłego, chorowitego i wrażliwego? Gdy myślę o Krzysztofie Kamilu Baczyńskim, od takich refleksji zaczynam, co więcej, zwykle takimi podsumowuję zadumę. Jeden z najbardziej błyskotliwych poetów w naszych dziejach. Żył tylko 23 lata, a tak wiele dokonał. Co by było, gdyby .

Podobne pytania postawił sobie Andrzej Czernik z Teatru Eko Studio w Opolu. Przejrzał zapiski, dokumenty, zachwycił się poezją i przygotował spektakl jednego aktora, wyreżyserował go i sam w nim zagrał. Mała scena przedstawiająca pokoik, przez który przeszła zawierucha. Stolik, krzesło, umywalka, wszędzie porozrzucane pożółkłe kartki oraz książki obłożone marmurkowym papierem. Jasnoszara ściana ze zdemolowanym oknem, za nim stara uliczna latarnia. Potem się okaże, że ściana - jak skene w antycznej Grecji - służy do malowania dekoracji: rzutnik będzie pokazywał czarno-białe filmy z walczącej Warszawy oraz kolorowe scenki rodzajowe - ilustracje poezji, przygotowane dla Teatru przez HiPixel. Multimediami zajęła się asystentka reżysera Ewa Kurczyna.

W tym rozgardiaszu pojawia się elegancki pan z dewizką przy kamizelce i zaczyna szukać teczek, powierzonych mu przez poetę, ów bowiem postanowił zostać żołnierzem. Domyślamy się, że to Juliusz Wilczur-Garztecki, kolega, przyjaciel i rówieśnik Poety, dojrzały mężczyzna cofnięty do powstańczej Warszawy jak Józio w "Ferdydurke". Skąd tu Gombrowicz? Wilczur krąży po zdemolowanym pokoju, ze stert papieru wyciąga pojedyncze karty, pogrąża się we wspominkach i dzieli się nimi z widzem. Pierwsza refleksja: dlaczego Krzysztof poszedł walczyć, dlaczego się nie przechował - tym pytaniem mnie ujął. Głos z offu i wiersz z incipitem "Niebo złote ci otworzę", spopularyzowany przez Ewę Demarczyk - tu recytacja Andrzeja Czernika, ale nagrana w studio brzmi zupełnie inaczej niż aktor na żywo.

Krzyś w szkole: uczeń trójkowy, nawet z języka polskiego. I dowcipna relacja z lekcji matematyki - jakże podobna do lekcji Bladaczki, ujawniająca fascynację młodzieńca Gombrowiczem. Rozbawiona publiczność, rozbawiony Garztecki, który udaje się w kąt za umywalką, aby się wypłakać. Poezja z offu, krajobrazy na skene.

Juliusz Garztecki ogarnął się, wrócił do szperania w makulaturze. Kolejna karta, kolejna opowieść - o Krzysztofie-plastyku, który wybierał się na studia malarskie do Paryża, ale . Śmierć ojca, wojna, plany się zmieniły. Zostało bogactwo kolorów, plastyczne impresje wymalowane słowem - choćby w "Białej magii". I pojawia się Barbara, wspomnienie pary na ślubnym kobiercu, wyglądającej jak dzieci przy Pierwszej Komunii, a do powstania warszawskiego Baczyński dorosnąć nie zdążył. Starszy strzelec bierze udział w wykolejeniu pociągu "TU", Zobaczył to, co kilka dni wcześniej opisał w "Elegii o (chłopcu polskim)". Później powstanie, zaskoczenie "Godziną W", pałac Blanka i niemiecki snajper. Wszyscy starali się chronić Poetę, jednak On, romantyczna dusza, czuł wewnętrzny nakaz, który dziwi mnie, dziwi wszystkich wielbicieli poezji, dziwi twórcę spektaklu.

Andrzej Czernik po raz kolejny zaoferował wielbicielom teatru i poezji porcję artyzmu. Oszczędna scenografia Grzegorza Salamona, w której każdy element ma coś do przekazania. Znakomity pomysł szukania inspiracji w stertach szpargałów - przeglądanych na kolanach. Emocje bohatera, który znał Baczyńskiego, a później Baczyńskich, był z nimi w różnych chwilach. Mnóstwo pytań, żadnych odpowiedzi - bo nie sposób nadążyć za błyskotliwą wrażliwością Poety, którego często odbieramy jak piękną piosenkę w słabo znanym języku, posiłkując się dziecięcym wpisem, wynotowanym przez Leopolda Tyrmanda 3 stycznia 1954 roku z księgi wystawy francuskiej tkaniny w "Zachęcie": "Niewiele z tego rozumiem, ale bardzo mi się podoba". Nowoczesna technika: rzutnik, recytacja z offu, precyzyjne sterowanie światłem(Grzegorz Salamon) - dzięki tym wszystkim walorom widz - jak dziecko w "Zachęcie" - daje się ponieść. Jednak pozostaje ból po stracie. Co by było, gdyby . W bieżącym roku świętujemy setną rocznicę odzyskania przez naszą Ojczyznę niepodległości. Spektaklem o Krzysztofie Kamilu Baczyńskim, którego premiera odbyła się 7 kwietnia 2018 roku, opolski Teatr Eko Studio włączył się w nurt rozważań, pokazując, jak wiele my, Polacy, straciliśmy.